Import z Chin: Import towarów
Wydawać by się mogło, że oczywistą sprawą jest to, że z importując z Chin sprowadzamy towary. Tymczasem pojęcie importu obejmuje również usługi i technologie.
Wydawać by się mogło, że oczywistą sprawą jest to, że z importując z Chin sprowadzamy towary. Tymczasem pojęcie importu obejmuje również usługi i technologie. Czy z Chin możemy sprowadzać technologie? Tutaj mam poważne wątpliwości. Chiny znane są z produkcji wszelkiego rodzaju towarów na bazie obcych technologii. Jak już kiedyś pisałem w Chinach rejestruje się ogromne ilości wynalazków oraz innowacyjnych pomysłów, ale ich wartość jest co najmniej wątpliwa. Dlaczego? Dlatego, że powstają głównie na życzenie władz, które zobligowały uczelnie wyższe i instytuty naukowe do zintensyfikowania wysiłków mających na celu przekształcenie Chin z największej fabryki świata w światowego lidera myśli technicznej. „Wiśta wio, łatwo powiedzieć”, jak zwykł mawiać bohater serialu „Dom”. Gorzej z realizacją. W kraju, w którym przez całe 10 lat pomiędzy rokiem 1966 a 1976 panowała powszechna pogarda dla nauki jako takiej, nie jest łatwo dogonić państwa, w których nauka i technika rozwijały się bez przeszkód (USA, Japonia, Niemcy, Wielka Brytania), a cóż dopiero mówić o prześciganiu. Zatem jeśli importujemy z Chin technologie, to są one zaklęte w produkty wytworzone przez Chińczyków na bazie formalnie lub zupełnie nielegalnie zaadaptowanych cudzych myśli technicznych. Tak więc faktycznie import technologii z Chin może być sprawą trudną do zrealizowania. Co innego w przypadku importu usług. Tutaj istnieje znacznie więcej możliwości, czasem zupełnie zaskakujących. Znam francuską firmę produkującą filmy animowane, która przeniosła cały proces animacji produkowanych przez siebie filmów do Suzhou w prowincji Jiangsu. Inna znana mi firma ze Szwajcarii stworzyła w Chinach zaplecze dla projektowania nietypowych opakowań typu PET i przygotowywania tamże prototypów. Osobiście nie spotkałem się z takimi przypadkami, ale jestem pewien, że w miastach typu Szanghaj, czy Shenzhen działają firmy oferujące zagranicznym klientom zewnętrzne usługi księgowe, czy typu call center. Dzisiaj to domena Hindusów, ale świat ciągle się zmienia i gna do przodu, tak więc i w Chinach znajdziemy tego typu eksporterów usług. Oczywistym jednak jest, że Chiny to największy eksporter towarów, Mekka większości importerów z całego świata. Pomimo gwałtownego wzrostu cen chińskich produktów nie widać na świecie konkretnego konkurenta, który byłby w stanie przyciągnąć uwagę tak wielu importerów reprezentujących tak wiele branż. Owszem, możemy jakieś produkty kupić taniej w różnych miejscach na świecie. Importerzy pewnych produktów niszowych, czy wąsko wyspecjalizowani importerzy mogą znaleźć bardziej atrakcyjnych dostawców w innych niż Chiny krajach, na innych niż Azja kontynentach. Ale w przypadku firm, które importują szeroką gamę produktów sprawa przestaje być tak oczywista. Weźmy za przykład firmy, z którymi mam do czynienia najdłużej, czyli firmy odzieżowe. Jasne, że artykuły takie jak koszulki bawełniane, czy bawełniane sweterki można kupić tanio w Bangladeszu. (Powiedzmy od razu – stosunkowo tanio. Nie ma, naprawdę nie ma już na świecie nowych T-shirtów za USD 0,60/sztuka. Takie oferują jedynie mistrzowie blefu z Alibaby.) Ale jeśli firma odzieżowa sprzedaje całe kolekcje ciuchów, a więc od nakryć głowy, przez koszule, bluzki, swetry, bluzy, kurtki, żakiety, marynarki, spodnie, spódnice, sukienki, skarpety i bieliznę, organizacja importu zaczyna się komplikować. Znalezienie taniego producenta w każdej z wymienionych przed chwilą kategorii produktowych (a jest ich więcej) nie wymaga zdolności magicznych ani nawet iluzjonistycznych. Wujek Google służy pomocą. Jeśli jednak zastanowimy się nad kosztami chociażby kontroli każdej z dostaw realizowanych w dziesiątkach różnych lokalizacji, okaże się, że samo latanie samolotami z kontynentu na kontynent pochłonie planowane oszczędności, które miały przynieść niższe ceny towarów. W rezultacie po dokonaniu precyzyjnych kalkulacji okaże się, że nie można ot tak po prostu wykreślić Chin z listy swoich dostawców. Prowadząc działalność importową w takich obszarach jak urządzenia elektroniczne, elektronarzędzia, systemy LED, czy podzespoły lub akcesoria komputerowe właściwie nie mamy alternatywy w stosunku do Chin. Kraj ten bowiem "zassał" tak ogromny potencjał wytwórczy, że nie ma na świecie innego państwa, które mogłoby zaproponować tak nasycony, a więc i konkurencyjny rynek wytwórców z tego typu branż. Zapytano mnie ostatnio "czy import z Chin jeszcze się opłaca?" Wszystko wskazuje na to, że jeszcze przez lata będzie się opłacał. Wiedzą o tym polscy producenci naczyń kuchennych, żywic epoksydowych i rowerów. To tylko przykłady wielu możliwości, wielu specjalności. Bo import ten będzie zmieniał swój charakter. Dotychczas sprowadzano z Państwa Środka produkty, których najważniejszą cechą była najniższa możliwa cena. Dzisiaj to import produktów, które w swojej kategorii są konkurencyjne nie tylko cenowo, ale również jakościowo. Import z Chin będzie coraz bardziej przyjmował formę zaplecza zaopatrzeniowego dla wielorakich nisz rynkowych. A to z kolei wymagać będzie od importerów znacznie więcej wysiłku. Bo przecież wiadomo, że nie sztuką jest kupić jakiś produkt MADE IN CHINA. Sztuką jest ten produkt sprzedać dalej z zyskiem. Leszek Ślazyk Tagsblog importera Chiny import z Chin Leszek Ślazyk Send an email 06-09-20110 1 389 Share Facebook Twitter LinkedIn Tumblr Pinterest Share via Email Print Twierdza Chiny Leszek Ślazyk (rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com. Website Piekarz z Xianyang zapłacił za samochód bilonem "Matka Chinka" wychowuje samotnie 80 dzieci Related Articles Import z Chin: Negocjacje – pięta Achillesa 02-02-2015 OSTRZEGAM! Nowa forma oszustwa internetowego: “na tani transport morski” 07-12-2014 O nauce z cudzych błędów niepłynącej 06-10-2014 O zachowaniu się przy stole 16-09-2014