Mnisi Shaolin gaszą pożary z pomocą Buddy
Jesteśmy zmuszeni wziąć sprawy we własne ręce i po raz kolejny udowodnić, jak uniwersalną sztuką może być nasze kung fu
Mnisi Shaolin cieszą się w Chinach statusem zarówno świętych wojowników jak i filozofów, którzy dzięki swoim światłym naukom i nieprawdopodobnej sprawność fizycznej stali się na przestrzeni tysiącleci jednym z najbardziej rozpowszechnionych na świecie ikon kulturalnych Chin. Odziani w pomarańcz wygoleni i cisi asceci doskonale wiedzą jednak, że nie ruszając się na krok z klasztorów nie robią nic, by przyciągać gmin ku nirwanie, a więc coraz częściej decydują się na rozmaite formy promocji swojej filozofii i sztuk walki, aby dostosować się do zmieniającego się gwałtownie świata, któremu nic tak dobrze nie zrobi jak odrobina zamyślenia i kontemplacji. Nawet w Polsce mieliśmy już kilkukrotnie okazję podziwiać wyczyny chińskich wojowników, którzy przyjeżdżali do nas ze swoim kung fu show. Inną formą promocji nauk Shaolin są akcje takie, jak ta opisana poniżej. Aby udowodnić, że mocno barokowa pod względem estetycznym sztuka walki przydać się może w sferach, które zdawałoby się zupełnie do niej nie przystają, mnisi z sekt buddyjskich w Hangzhou w Zhejiang zostali strażakami. Odziani w pomarańczowe szaty z doczepionymi numerami gasili pożar ze zwinnością godną przyczajonego tygrysa i ukrytego smoka. Chodziło o test szybkości, który miał zwrócić uwagę władz na to, jak opieszale działa w Chinach straż pożarna. Warto umieć szybko gasić ogień, kiedy w klasztorze płonie częstokroć po kilkaset świec na raz. "Pożary w klasztorach zdarzają się często, ale strażacy reagują zbyt wolno i ogień wyrządza olbrzymie szkody", żali się jeden z mnichów. "Jesteśmy więc zmuszeni wziąć sprawy we własne ręce i po raz kolejny udowodnić, jak uniwersalną sztuką może być nasze kung fu". Mnisi dali pokaz gaszenia pożaru, w którym najważniejsze było szybkie, zespołowe działanie oraz organizacja. Swoimi wyczynami zawstydzili przyglądających się przedstawieniu zawodowych strażaków. "Oczywiście, to robi wrażenie", powiedział dziennikarzom jeden z nich, "ale tylko na scenie, ponieważ praca strażaka ma się nijak do zainscenizowanych tutaj sytuacji". Mnisi mają inne zdanie na ten temat. Jak jest naprawdę i czy sprawne ciało potrafi zastąpić kombinezon, hełm i zasady BHP pokaże chyba jedynie praktyka. Tak czy inaczej – było na co popatrzeć. TagsChiny sztuki walki Leszek Ślazyk Send an email 27-11-20110 902 Share Facebook Twitter LinkedIn Tumblr Pinterest Share via Email Print Twierdza Chiny Leszek Ślazyk (rocznik 1967), politolog, publicysta, przedsiębiorca, ekspert do spraw Chin; od 1994 roku związany zawodowo z Chinami, twórca portalu www.chiny24.com. Website Islandia mówi Chinom: nie! Chiny: nowa strategia inwestycji w Europie Related Articles Po wizycie Xi w USA: osiem obszarów uzgodnień 8 godzin ago Tesla inwestuje w Chiny — Chińczycy walczą z demografią — Tydzień za Wielkim Murem 1 dzień ago Niszczyciel Type 052D z pociskami przeciwokrętowymi YJ-20: kolejny powód do niepokoju dla US Navy? 1 dzień ago Chińskie stocznie zdobyły 82,3 proc. globalnego tonażu nowych zamówień w pierwszym półroczu 2 dni ago